24. marzec 2011
20:43:00
Komentarze (3)
Na ogół pakuję się w 15 min, dziś nie wiem, dokąd mogłabym przed soba,
swoimi myślami uciec.
26. luty 2011
12:07:00
Komentarze (0)
Patrzeć zachłannie Jego oczami.
25. styczeń 2011
15:12:00
Komentarze (3)
Boję się, że słowa będą jedynie sposobem na zaistnienie dla wybuchowej mieszanki, złożonej z wciąż sączącego się z nas jadu, niewypowiedzianych dotąd żalów, przemilczanych problemów, nierozwiązanych nigdy konfliktów, niewyjaśnionych niedopowiedzeń, które to razem zebrane, urosną w siłę, aby zaatakować po latach.
Boję się wreszcie, że słowa, które miały niegdyś zdolność jednoczenia, wciąż będą nas dzielić.
Zróbmy to tak, jak robiliśmy kiedyś.
Pamiętasz? Długo i bez zahamowań.
Proszę, porozmawiajmy.
21. styczeń 2011
16:13:00
Komentarze (0)
Boję się, że ta niedostrzegalna nić porozumienia, która nas niegdyś łączyła, zostanie zerwana; zniknie z czasem umiejętność czytania w myślach, odgadywania potrzeb drugiego.
16. styczeń 2011
15:55:00
Komentarze (2)
Boję się, że słowa staną się narzędziem zbrodni, którym to z fantazją, której nigdy nam nie brakowało, będziemy się ranić, zadawać kolejne ciosy.
14. styczeń 2011
17:42:00
Komentarze (0)
Wydawało się, że to wszystko, co było, przykryła warstwa kurzu, a jednak łzawię;
być może mam alergię.
13. styczeń 2011
15:01:00
Komentarze (1)
Dusze przecież nie krwawią.
Będzie szybko, obiecuję.
11. styczeń 2011
22:08:00
Komentarze (6)
tęsknię
do zamkniętej w niedzielę piekarni
do obmywającego nas w nocy letniego deszczu
do głośnego śmiechu
wstawałam trzy trudne, długie lata.
jeszcze chwila, jeszcze trochę.
09. lipiec 2008
19:05:00
Komentarze (8)
Pałka zapałka dwa kije
kto się nie schowa, tego kryją!
30. kwiecień 2008
16:27:00
Komentarze (5)
W poniedziałek urodziłam się na nowo,
zmyłam z siebie resztkę niedzieli
i przygotowałam dłonie na przyjęcie wtorku.
Najbardziej uderzyła mnie środa,
jak zawsze trafiła w samo sedno, także i tygodnia.
Z czwartkiem zaciągnęłam się powietrzem,
żeby wypuścić je z piątkowym wieczorem.
Sobota puściła mi oko, obiecując niedzielę,
ale niedziela, ta niedobra niedziela, wybiegła
w przód tak szybko, że nie zdążyłam do niej dotrzeć,
a ta dobiegła już mety.
W poniedziałek miałam urodzić się na nowo,
a jednak, dalej niedzielna, przecieram zmęczone oczy.
31. grudzień 2007
14:46:00
Komentarze (6)
Jakby ktoś, przygladając się mi, wiedząc, co jest dla mnie ważne, w czym
dobrze się czuję, wszedł w moją rolę i zagrał ją lepiej niż ja. To takie niskiej pobudki uczucie zazdrości, że ktoś nadal ma tę lekkość, którą zatraciłam gdzieś, nie wiedząc nawet kiedy.
Najlepszego.
26. listopad 2007
15:19:00
Komentarze (1)
Brakuje mi rąk, żeby wyciągnąć się z naganą za uszy, bo ręce pomagają roztrzęsionym nogom w utrzymaniu równowagi.
08. listopad 2007
11:21:00
Komentarze (9)
Uśmiechnięta złota maska na owrzodzonym sercu.
20. październik 2007
16:54:00
Komentarze (7)
Muszę wysoko podnosić nogi,
bo to trudne do przeskoczenia.
11. październik 2007
12:33:00
Komentarze (1)
Płoche myśli mam.
08. październik 2007
15:24:00
Komentarze (3)
Mam to gdzieś pod skórą.
A żałuje, że nie w dupie.
27. wrzesień 2007
14:14:00
Komentarze (2)
Byłbyś ze mnie dumny. Układam się w sobie, porządkuję siebie. Zelżały, stary żal wyniosłam na śmietnik, przewietrzyłam także myśli
o tym wszystkim.
I wiesz co? Na wspomnienie o tym, co zwykliśmy wyczyniać, uśmiecham się szeroko, a uśmiech ten grzeje mnie mocniej niż wódka. Podjęłam też wyzwanie. Wstaję rano, więc oszczędzam noce na sen i nie wysiaduję już tyle na dachu co kiedyś. Czytam mądre książki, oglądam dobre filmy.
Byłbyś dumny ze mnie, gdybyś tylko wiedział, jak bardzo się staram, jak bardzo jestem dzielna.
25. wrzesień 2007
14:45:00
Komentarze (6)
Gdy byłam mała marzyłam o kowboju.

20. sierpień 2007
09:44:00
Komentarze (2)
I znów idę. W pizdu, żeby nie było.
18. sierpień 2007
18:27:00
Komentarze (3)
Myślałam, że choć sufit miękki,
ja będę twarda.
A to nie tak.
14. sierpień 2007
09:25:00
Komentarze (3)
Za jego wzrok łapczywie ogarniający me kołyszące się biodra
w czasie wspinaczki po schodach do nieba.
Za najwyżej cztery na pięć prywatności.
Za żelazną kurtynę mamiącą oczy głupców złotem.
Za dłoni wzajemne szukanie,
poprzedzone wglądem w przeszłość - należycie udokumentowaną.
Za błądzenie w meandrach szyi i żar, który palił wciąż mocniej.
Za coraz mniej tamtych, zupełnie zbytecznych
i coraz więcej nas - bardziej ludzkich.
Za brak konsekwencji mojej.
Za drogę, którą mnie prowadził,
wciąż zbyt trudną do zapamiętania,
na wypadek gdybym chciała wrócić.
Za me dłonie zbierające z jego skroni
bogate plony z zasianego w pracy zmęczenia.
Za cienie tańczące na ścianach.
Za światło świec łamiące miękko, bez trzasku, kontury mebli.
Za grzechy niepopełnione.
Za krok poza granicę.
Za spokojność nocy, ciszy niezakłócenie.
Za usta spijające wino z zagłębień mego ciała.
Za milczenie, za grę twarzy.
Za opowieści o myślach, które wciąż nie dawały spokoju.
Za mą naiwność pozwalającą obsadzać przyszłość.
Za noc spokojną, oddechów miarowość.
Za budzenie się kilkakrotne.
Za blizny i znamiona, których lokalizację należało,
korzystając z nocy, niezwłocznie poznać.
Za świt, który przywitał mnie śpiewem ptaków
i warkotem pierwszych samochodów przejeżdżającyh nieopodal.
Za okno z widokiem na pierwszy poziom nieba.
Za ramiona, którymi obejmował.
Za jej papieros naznaczony szczęściem,
w tekturowym świecie nikotyny
tkwiący całkiem nieproporcjonalnie do pozostałych.
Za me śmiejące się do wszystkich oczy.
Za mnie nieświadomą.
Bilans zysków?
Bilans strat.
07. sierpień 2007
09:47:00
Komentarze (5)
Cztery filiżanki kawy miały postawić mnie na nogi. A jak na złość niemalże wywróciły mi żołądek.
05. sierpień 2007
14:28:00
Komentarze (8)
Jakbym siedziała na widowni, oglądając sceny z życia uczuciowego innych, nie mając niczego swojego.
03. sierpień 2007
14:39:00
Komentarze (2)
Loguję się z nadzieją.
12. czerwiec 2007
16:06:00
Komentarze (7)
Przychodzi czasem taki moment, że zajebałabym gołymi rękoma.
Gdybym tylko potrafiła.